W III lidze tenisa stołowego już dawno zwracaliśmy uwagę, że są to rozgrywki, które bardziej przypominają kino czy spektakl niż rywalizację sportową. Tak też było w minioną niedzielę w Tolkmicku, gdzie Dąb Kadyny podejmował rezerwy Budomu. Suchy wynik przedstawia pewną wygraną gospodarzy (13:5), jednak podczas tej rywalizacji obejrzeliśmy aż 11 (!) meczów po 3:2.
Pingpongiści z Kadyn grają do końca
Gdyby to tenisiści stołowi Dębu grali w 1/8 finału Wojewódzkiego Pucharu Polski w piłce nożnej, to z pewnością nie przyjęliby “siódemki” od Sokoła Ostróda. Na szczęście pingpongiści radzą sobie nieco lepiej przy stołach niż ich koledzy na sztucznej trawie, dzięki czemu mogliśmy obejrzeć kawał dobrego tenisa stołowego. Już sam początek meczu zapowiadał emocje. Było 2:2 i w nieoficjalnych “derbach” szykował się mecz na noże. Momentem zwrotnym okazały się deble, które padły łupem drużyny pod kierownictwem Bogdana Wojtasa. Maciej Grablewski i Grzegorz Rabij prowadzili 2:0 w setach, lecz nie dowieźli wyniku i zostali pokonani.
Późniejsze pojedynki również przyniosły wiele emocji. Z dalekiej podróży w starciu z Grzegorzem Nowakiem wrócił Maciej Grablewski, który przegrywał już 1:2 i 4:8. Na szczęście nasz wychowanek zaczął grać dużo mądrzej i później wypunktował starszego rywala.
Buczyński, Grablewski, Komorowski i Rabij zagrali naprawdę dobry tenis
Trzeba przyznać, że cała czwórka (Krzysztof Buczyński, Maciej Grablewski, Grzegorz Komorowski, Grzegorz Rabij) zagrała bardzo dobry tenis stołowy. Na Kadyny było to jednak zbyt mało. WIdać doświadczenie i ogranie ekipy Dębu.
Najbliższe spotkanie nasz trzecioligowy zespół rozegra z Ostródzianką II Ostróda. Pojedynek z liderem tabeli planowany był na 8 marca (niedziela) w Ornecie, jednak z uwagi na brak dostępności hali spotkanie zostanie rozegrane albo w Ostródzie albo w innym terminie.
