OKTS Budom Orneta w niedzielę zadebiutował w II lidze. Był to także czas premierowych występów naszych nowych zawodników. Po raz pierwszy przy stołach pod szyldem Budomu w meczu o punkty zagrali Antoni Zgliński, Michał Małachowski i Kamil Urbanowicz.
Dziś rozmawiamy z Antonim Zglińskim na temat jego wrażeń po pierwszym meczu:
Jak wrażenia po debiucie w Budomie?
Zależało mi na tym, by w pierwszym meczu pokazać się jak najlepiej. Zadanie uważam za wykonane w połowie, bo co prawda nie udało się odnieść zwycięstwa, ale w obu swoich pojedynkach walczyłem do ostatniej piłki i ostatecznie dwukrotnie uległem 1:3. Szczególnie szkoda mi pierwszego meczu z Piotrem Napiórkowskim, kiedy wróciłem z wyniku 1:2 i 1:6 do piłki setowej na 2:2.
Czego zabrakło aby odnieść zwycięstwo?
Zabrakło nam przede wszystkim pewności siebie, a częściowo też ogrania. Poza “Małachem”, który jak przystało na solidnego, ligowego wyjadacza, każdy był nieco spięty. Mimo to, każdy z nas zostawił przy stołach kawał serducha!

Co uważasz o poziomie II ligi?
Liga jest bardzo solidna, jest wielu dobrych zawodników – nawet takich z przeszłością na wyższych szczeblach rozgrywkowych. Nie grałem w polskich ligach przez dwa sezony i jest to powrót do zdecydowanie silnych zmagań.
Na co stać Budom?
Wierzę, że jesteśmy w stanie “ukąsić” nawet najlepsze drużyny, a na pewno powalczyć o utrzymanie. Mamy dość szeroki skład i na pewno niejednokrotnie jeszcze zaskoczymy rywali.
Gdzie powinniśmy popracować aby nasz gra wyglądała lepiej?
Myślę, że musimy po prostu ćwiczyć grę na punkty, a także trenować w różnych warunkach. Gramy na tylu różnych salach, stołach i wieloma rodzajami piłek, że trzeba być gotowym na różne okoliczności i pokazać w nich swój najlepszy tenis. Każdy z nas naprawdę dobrze gra na stole, więc bardziej niż trenować coś konkretnego na stole – trzeba jedynie wzmocnić pewność siebie.
Jak nastawienie do kolejnych meczów?
Następnym razem przystąpię do meczu z jeszcze większym apetytem na zwycięstwo i z pewnością mecz w Nadarzynie nie podciął mi skrzydeł. Dobrze wiemy jak to bywa w debiutach – nowa liga, nowa drużyna, nowe środowisko. Szukam pozytywów w moim pierwszym występie i przygotowuję się do następnych spotkań.

