OKTS Budom Orneta

Weekend na zero. Na Tęczę wystarczyło, na Return potrzebny jeszcze jeden Małachowski

Miniony weekend odpowiedział Ornecianom na dwa ważne pytania. Wygrana z Tęczą Budki Piaseckie zapewniła nam miejsce w czołowej szóstce, zaś porażka z Returnem Piaseczno pokazała, że na pierwszą ligę nie jesteśmy jeszcze gotowi. Jak było na Mazowszu?

Tęcza Budki Piaseckie – OKTS Budom Orneta 3:7

Na początek szybka analiza meczu w Budkach Piaseckich. Ta niewielka mieścina (według Wikipedii licząca ok. 250 mieszkańców) pięknie nas ugościła, oferując miły poczęstunek oraz wyjątkową atmosferę hali. Jak na standardy drugoligowe wywarło to ogromne wrażenie, więc tym bardziej szacunek dla gospodarzy spod Sochaczewa.

Sam mecz był jednak niezwykle emocjonujący. OKTS długo myślał nad ustawieniem w sobotnim spotkaniu, mając na uwagę specyfikę gry poszczególnych zawodników. Tęcza charakteryzuje się ogromną charyzmą przy stołach, niekonwencjonalnym sprzętem i grą na sporym ryzyku. Goście zdecydowali się na Małachowskiego, Urbanowicza, Szewczyka i Zglińskiego, co okazała się strzałem w dziesiątkę. Już od początku zespół z serca Warmii narzucił własne tempo i przed deblami prowadził 3:1. Później Ornecianie wyszarpali obie gry podwójne i podwyższyli prowadzenie na 5:1.

Ostatnie gry wyszły na remis, jednak wygrane Kamila Urbanowicza i Michała Małachowskiego zapewniły komplet punktów. W pewnym momencie było nawet 7:1! Gospodarze z Budek Piaseckich zmniejszyli rozmiary porażki. Były Mistrz Polski Młodzieżowców Michał Korycki wygrał z Antonim Zglińskim, zaś Mateusz Selerski okazał się lepszy od Szymona Szewczyka.

“To był jeden z najtrudniejszych wygranych meczów, gdyż z początku ciężko było dostosować się do przeciwnika. Kluczem ponownie były deble, a w tym elemencie wyglądamy coraz lepiej.” – mówi Wojciech Chrząszcz, kapitan zespołu

Punkty dla Budomu zdobyli: Michał Małachowski 2.5 (dwa single + debel), Szymon Szewczyk 1.5, Kamil Urbanowicz 1.5, Antoni Zgliński 1, Wojciech Chrząszcz 0.5 (debel)

Return Piaseczno – OKTS Budom Orneta 7:3

Niezwykle zmotywowani nasi drugoligowcy podeszli do meczu z Returnem. Dla jednych i drugich była to walka o fotel lidera tabeli. Razem z ATS-em Nadarzyn i KTS Kozienice te zespoły są zamieszane do walki w awans do barażu o pierwszą ligę. Oddała to też atmosfera. Sporo kibiców na trybunach, a także kibiców z Ornety przed ekranami.

Czego zabrakło aby wygrać?

“Byliśmy słabsi szczególnie w końcówkach” – mówił kapitan Budomu po tym spotkaniu. I faktycznie miał rację, gdyż wiele setów, w tym głównie Szymona Szewczyka kończyła się na przewagi. Blisko sensacyjnej wygranej z Jakubem Kuźmiczem był Wojciech Chrząszcz, który w drugim secie prowadził 9:6 i 10:8, a trzeciego seta wygrał. Swoje szanse miał również Jacek Barbachowski, ale zarówno z Michałem Galasem jak i Feliksem Gulanem przegrał 1:3.

Ten mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Jako jedyny zapunktował Michał Małachowski, a Ornecianie przegrywali 1:3. Cień szansy na powrót do meczu Budom miał po deblach, lecz zabrakło wygranej pary Szewczyk/Urbanowicz. Zwycięstwo duetu Chrząszcz/Małachowski dało jeszcze nadzieję na cokolwiek, ale później poza “Małachem” wygrywało tylko Piaseczno. Po ostatniej grze było 7:3 dla gospodarzy.

“Ten mecz pokazał nam, że jeszcze trochę nam brakuje aby walczyć o pierwszą ligę. Mimo wszystko jesteśmy zadowoleni, gdyż nasz cel optimum [awans do TOP 6] został wykonany. Gramy więc bardzo spokojnie na wiosnę.” – zaznacza kapitan Budomu

Do rozegrania pozostał jeszcze jeden mecz. OKTS Budom Orneta zagra w hali ZSO przy ul 1 Maja 28 z KTS Kozienice. Będzie więc to pojedynek z liderem tabeli!