Runda wiosenna dla Orneckiego Klubu Tenisa Stołowego powinna być jak najszybciej do zapomnienia. Po udanej jesieni, w której nasz zespół zajął czwarte miejsce przyszedł wyraźny regres. W trzech meczach udało się wywalczyć zaledwie jedno (!) indywidualne zwycięstwo. Z czego to wynika? Dziś zapraszamy na analizę dotychczasowych zmagań.
Małachowski pudrował rzeczywistość. Gdyby nie on gralibyśmy o utrzymanie
Jak wielką rolę w naszym zespole pełnił Michał Małachowski, to dopiero widać w rewanżach. Nawet gdy przegraliśmy, a był “Małach” nie do pomyślenia była porażka 0:10. Rezultatami 2:8, 3:7, 4:6 kończyły się mecze odpowiednio z Nadarzynem, Piasecznem i Kozienicami. Dla porównania bez Małachowskiego było 1:9, 0:10, 0:10.
Uczciwie mówiąc bez Małachowskiego w składzie Budom koczowałby w dolnych rejonach tabeli. Kto wie, może drżałby nawet o utrzymanie. Dlaczego więc Małachowski nie gra? Sprawa jest bardzo prosta. W przerwie zimowej otrzymał on bardzo dobrą ofertę z Niemiec i rywalizuje on w tamtejszej 3.Bundeslidze. Według zasad może on reprezentować dwa kluby, jednak do Budomu może wrócić dopiero po zakończeniu sezonu za naszą zachodnią granicą. W tym świetle nasza jedynka może zagrać dopiero 3 maja z KTS Nowy Dwór Mazowiecki.

Przetrwać wiosnę i szykować się do następnego sezonu
Do końca rozgrywek pozostały nam dwa mecze. 19 kwietnia zagramy na wyjeździe z AZS SGH Warszawa, a rozgrywki zakończymy domowym spotkaniem z KTS Nowy Dwór Mazowiecki. Po tym okresie znów nastąpi przerwa, gdzie nasi zawodnicy będą mieli kilka miesięcy na poprawę swoich umiejętności. Dojdzie również do personalnych zmian w składzie. O tym kto odejdzie, a kto przyjdzie lub dołączy do pierwszego zespołu będziemy informować w okolicach wakacji.
Czy Budowlańcy jeszcze coś ugrają?
Nasza sytuacja ma dwie strony medalu. Z jednej strony gra w grupie mistrzowskiej (na pozycjach 1-6) daje komfort i możliwość ogrywania zawodników, którzy na jesień dostawali mniej szans, z drugiej przegrać dwa razy z rzędu 0:10 jest po prostu wstydliwym uczuciem. Taki jest jednak sport, gdzie metodą prób i błędów, wzlotami i upadkami próbujemy budować najbardziej optymalny skład, drużynę i możliwość treningu w Orneckim Klubie Tenisa Stołowego.
Odpowiadając na pytanie zadane w nagłówku: Tak. Budowlańcy mogą spokojnie pokazać się z dobrej strony i obronić czwarte miejsce w lidze. Ważne jednak będą personalia, ponieważ w ostatnich meczach Budom mocno rotował składem. Więcej szans dostali Mateusz Smurzyński i Krystian Kawiak, a poza deblem przy stole pojawił się również Wojciech Chrząszcz, dla którego ten sezon jest dużą sinusoidą. Z jednej strony bardzo dobrze radził sobie w deblu (z Michałem Małachowskim ich bilans wynosił 7-0), natomiast w singlu kolokwialnie pisząc grał piach. Zaledwie dwa zwycięstwa w stosunku do siedmiu porażek. Obecnie nasz kapitan na jednym z treningów uzupełniających doznał urazu kolana i nie wiadomo jak długo potrwa przerwa.

Być na dobre i na złe…
Co by się nie działo zawodnikom Budomu nie można odmówić walki. “Do końca zostały dwa mecze i zrobimy wszystko aby wrócić na tarczy. Dziękujemy kibicom za poświęcenie czasu i obecność na meczach. Do zobaczenia przy stołach!” – zapowiada Wojciech Chrząszcz
